W sercu północnych Włoch, z dala od turystycznych tras, natknąłem się na miejsce, które na długo zapadnie mi w pamięć. Z zewnątrz wyglądało jak wiele innych włoskich willi – elegancka, lekko zapuszczona, otoczona wysokim murem i zarośniętym ogrodem. Ale już po przekroczeniu progu wiedziałem, że to nie będzie zwykła eksploracja.
To, co kryła ta posiadłość, trudno opisać jednym słowem. W jej piwnicy znajdował się w pełni zachowany zakład garbarski, w którym przed laty produkowano torebki, paski i portfele ze skóry. Całość zachowała się w niemal nienaruszonym stanie – jakby ktoś po prostu zamknął drzwi i wyszedł, zostawiając wszystko za sobą.
Fabryka pod domem
Pierwsze, co rzuciło się w oczy po zejściu na dół, to idealnie zachowane stoły robocze, wykrojniki, formy i narzędzia. Na półkach leżały półprodukty, fragmenty skór, a obok nich – metalowe elementy: klamry, nity, srebrne i złote łańcuszki. W jednym z pomieszczeń natrafiłem nawet na projekty i wizualizacje produktów – grafiki i zdjęcia rodem z lat 80. i 90., przedstawiające modne wówczas torebki i portfele.
Kiedy oświetliłem je latarką, miałem wrażenie, że ktoś tu dopiero co pracował. Nawet zapach skóry i kurzu tworzył specyficzny klimat – połączenie luksusu i zapomnienia. Maszyny, które tam stały, wyglądały, jakby mogły ruszyć w każdej chwili. Całość sprawiała wrażenie tajnego warsztatu luksusu, który przez dekady funkcjonował pod domem właściciela, z dala od ciekawskich oczu.
Życie nad ziemią
Na wyższych piętrach willi życie toczyło się zupełnie inaczej. Wnętrza były bogato zdobione – na ścianach wisiały obrazy włoskich malarzy, w salonie stały ciężkie, drewniane komody i kredensy, a fotele i trony przypominały styl Ludwika XV. To miejsce aż krzyczało o dawnym bogactwie i dobrym smaku właścicieli.
Jak wynika z lokalnych historii, willa należała do włoskiego rzemieślnika, który dorobił się fortuny na wyrobach skórzanych. Przez lata prowadził tu rodzinny interes, a w górnej części domu mieszkał z żoną i dziećmi. Z czasem jednak jego stan zdrowia się pogorszył, a produkcja w zakładzie zaczęła podupadać. Ostatnie dni miał spędzić właśnie w tej willi, w sypialni, z której roztaczał się widok na ogród.
Dziś pozostał po nim jedynie cień dawnego życia – bogactwo zamknięte w ciszy.












Półmrok i cisza
Mimo że eksploracja odbywała się w środku dnia, w środku panował półmrok. Grube zasłony, zakurzone żaluzje i ciężkie meble tłumiły światło. Latarka była naszym jedynym sprzymierzeńcem – każde jej włączenie odsłaniało kolejny fragment historii: porcelanową filiżankę na stole, oprawione zdjęcie rodzinne, zegar zatrzymany w połowie tyknięcia.
Atmosfera tego miejsca była trudna do opisania. Z jednej strony piękno i elegancja, z drugiej – uczucie niepokoju i świadomość, że wszystko to zostało nagle porzucone. Czuć było zapach wilgoci i skóry, mieszający się z kurzem i starym drewnem. W każdym pomieszczeniu panowała niemal filmowa cisza, przerywana jedynie odgłosem naszych kroków.
Klimat, którego nie da się podrobić
W takich miejscach czas zdaje się płynąć inaczej. Światło prześlizguje się po zakurzonych lustrach, odbijając resztki dawnego splendoru. Czujesz respekt – wobec historii, wobec pracy, jaką ktoś tu włożył, wobec życia, które przeminęło, ale wciąż zostawiło po sobie ślady.
To właśnie ten klimat sprawia, że urbex nie jest tylko pasją, ale sposobem podróżowania w czasie. Każda taka wyprawa to spotkanie z ludźmi, którzy już odeszli, ale ich miejsca wciąż opowiadają historie.
Ta włoska willa jest jednym z takich miejsc – pięknym, nostalgicznym i pełnym tajemnic. Luksus, który trwał dekady, w końcu został przejęty przez naturę, wilgoć i ciszę.
Co zostało dziś
Dziś to już tylko pustka wypełniona wspomnieniami. Skórzane próbki wciąż leżą na stołach, złote sprzączki lśnią w świetle latarki, a pośród kurzu nadal widać rysunki projektantów. Kiedy zamykałem za sobą drzwi, miałem wrażenie, że ten dom nadal żyje – tylko w innym wymiarze.
W takich miejscach człowiek zaczyna rozumieć, jak krucha jest granica między luksusem a zapomnieniem. Wczoraj błysk złota i zapach skóry, dziś kurz i cisza. Ale mimo tego – to właśnie te chwile, te obrazy, te emocje sprawiają, że chce się wracać.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądała ta willa włoskiego milionera z ukrytą fabryką luksusu, zajrzyj do pełnego materiału na moim kanale YouTube
https://www.youtube.com/@GoUrbex
Dziękuję za tą wyprawę: Sietrze, Żądnemu Przygód oraz Janowi z Ciemna strona Poznania.




